Ciagle jestem między jawą a snem, 

nie wiem kiedy kończy, zaczyna się dzień.
Nie wystarczy papieros ani wódki łyk
abym mógł uwolnić głowę od myśli

Okryty nocą miasta cichy grób.
Odnaleźć ciebie to będzie cud.
Niebo wali się na głowę, ziemia lekko drży.
Znowu będę krążył wokół twoich drzwi

Czy jestem tylko po to żeby gonić Cię?
Biegnę, biegnę, gonię Twój cień,
jestem po to by za Tobą biec.
Biegnę, biegnę, biegnę, gonię Twój cień,
jestem po to by za Tobą biec.

Dokąd jadę nie wiem, nie wiem sam.
Deszcz jak muzyka o szyby auta cicho gra.
Światła dzielą mnie od nocy, deszcz od ramion Twych
Znowu będę krążył wokół Twoich drzwi.

Czy jestem tylko po to żeby gonić Cię?


Myślami często jestem przy niej 

Adrenaliny czuję skok
Odpalam szybko swą maszynę
By późną nocą po niej mknąć

Spotykam braci, którzy nocą
Też swą maszynom robią test
Tak trudno wtedy mi uwierzyć
Ilu nas tutaj wszystkich jest...

Magiczna droga 66
To ostra jazda, żaden kit
Rajderów raj po życia kres
W szalonym tempie trzeba żyć

Hej, bracie w skóry obleczony
Na swej maszynie, dokąd mkniesz?
Czy jutro znowu się spotkamy
Na drodze życia 66?

Każdy kto sprawdził się na szosie
Może już nowe dziary szyć
Żyje się po to żeby jeździć
Jeździ się po to żeby żyć...

Magiczna droga 66
To ostra jazda, żaden kit
Rajderów raj po życia kres
W szalonym tempie trzeba żyć,
W szalonym tempie trzeba żyć!